Odcinkowy pomiar prędkości, potocznie zwany OPP, to system, który sprawdza twoją średnią prędkość na określonym odcinku drogi, a nie tylko w jednym miejscu. Wyobraź sobie, że wjeżdżasz na drogę oznaczoną znakiem D-51a na początku, a na końcu czeka D-51b - między tymi punktami dwie lub więcej kamer rejestruje numer tablicy rejestracyjnej twojego auta i czas przejazdu. System liczy sobie dystans dzielący te bramownice, dzieli go przez czas, jaki spędziłeś w trasie, i voilà - wychodzi średnia prędkość. Jeśli przekroczysz limit, np. 50 km/h na tym odcinku, dostaniesz mandat, nawet jeśli w żadnym momencie nie pędziłeś jak szalony. To sprytne rozwiązanie, bo zmusza kierowców do równej jazdy, bez gwałtownego przyspieszania i hamowania. W Polsce działa od 2015 roku, a w 2026 jest ich już setki kilometrów dróg pod kontrolą.
Główna różnica w porównaniu do klasycznego fotoradaru jest prosta, ale kluczowa: fotoradar punktowy łapie Cię w jednej chwili, jak akurat wciskasz gaz przed kamerą. Miga flesz, masz mandat za przekroczenie o np. 20 km/h. OPP tego nie robi - nie interesuje go twój chwilowy wzrost prędkości, tylko to, ile naprawdę czasu zajęło ci pokonanie np. 10 km. Dlatego nie da się go oszukać, wciskając hamulec przed jedną kamerą i gazując potem - średnia wyjdzie taka sama. Fotoradary stoją często w krzakach czy na słupach i pilnują jednego punktu, a odcinkowe systemy to całe sieci kamer ANPR (rozpoznawanie tablic), połączone z centralą ITD czy GITD. Tolerancja błędu pomiaru to zazwyczaj 5-10%, zależnie od odcinka, ale mandaty lecą za każde przekroczenie powyżej limitu.
Dlaczego to takie ważne dla kierowców w 2026 roku? Bo OPP-y mnożą się jak grzyby po deszczu – nowe odcinki na A2, S7 czy DK1, a najdłuższy ma nawet ponad 14 km! Bezpieczeństwo rośnie, wypadki z powodu szaleńczej jazdy spadają, ale portfele cierpią. Jeśli jeździsz wypożyczonym autem sportowym, jak z Cylindersi, tym bardziej warto znać te pułapki – bo średnia prędkość na autostradzie z limitem 120 km/h musi być pilnowana na całego odcinka. Sprawdź znaki, trzymaj się limitów i unikniesz nieprzyjemnych niespodzianek z poczty. To nie science-fiction, to codzienność polskich dróg, a zrozumienie OPP to podstawa, by jeździć mądrze i bez stresu.